Nikt dokladnie nie policzyl, ile osob stracilo zycie, wybierajac sie bez latarek na zwiedzanie bunkrow. Nie prowadzi sie tez statystyki, ilu zgubilo sie w kretych korytarzach i ilu wyprowadzono na granicy histerii, kiedy przez wiele godzin nie mogli trafic do wyjscia. Jezeli wiec ktos chcialby odwiedzic to miejsce nie powinien w zadnym wypadku chodzic tam sam i poprosic o pomoc przewodnika.

Bunkry w okolicach Strzalina kolo uroczej miejscowosci Tuczna, czesc slynnego Walu Pomorskiego, nie naleza do bezpiecznych. Nie tylko dla mlodziezy, lekko podchodzacej do niebezpieczenstwa, ale i osob starszych, nie zdajacych sobie sprawy ze smiertelnych pulapek wewnatrz. Wypadki nie naleza wiec do rzadkosci. Zdarzaja sie najczesciej, gdy ciekawscy wyruszali do podziemi bez przewodnika. Miejscowi znaja bunkry. Tu sie wychowali i nie ma dziecka w okolicy, ktore nie zagladaloby do srodka. Tak naprawde jednak tylko jeden czlowiek zna je, jak wlasna kieszen, jak rowniez historie zwiazana z budowa i zniszczeniem. Jest nim Randolf Bytnerowicz, plastyk uczacy w miejscowym Zespole Szkol. Od lat ...
[read more]
Organizacja konferencji - hipnoza - Architekci wnętrz - Gry Platformowe